Totalna prywata.
- Bożena?! Ty u mnie?? A co to się stało? Wolne masz? Ja nie mam wcale ochoty, z Tobą rozmawiać! Nie, po naszej ostatniej superwizji! Jak mogłaś mi, w ogóle, coś takiego zasugerować?! Ja - hazardzistką! Święci Pańscy! Przecież wiesz, że chodzę tam tylko dla Stefana! Ale NIE! - Ty i te Twoje sztywne, psychologiczne założenia! Wszyscy, którzy piją, to alkoholicy, wszyscy, którzy grają, to hazardziści! TAK? I wszyscy, jak te kiszone ogórki! - Najlepiej wrzucić do jednego słoika! Ja mam Cię dosyć, Bożena! Ja mam poważniejsze problemy, w tym momencie! Klientka mi tu zeszła prawie - ledwie żyje! Musiałam wzywać żołty ambulans, z sześcioma ratownikami medycznymi, w odblaskowych, wściekłopomorańczowych, kurtkach! - Czy mogę wejść, Koleżanko? Przychodzę, w sprawie służbowej. Chodzi NASZĄ WSPÓLNĄ KLIENTKĘ. Zaginęła. - Nie zaginęła, tylko nie przyszła! I już do Ciebie więcej nie przyjdzie, Bożena! Bo ona ma po prostu, po dziurki w nosie, Twoich wyliczanek, na temat jej Ojca! Poza ...