Posty

Totalna prywata.

- Bożena?! Ty u mnie?? A co to się stało? Wolne masz? Ja nie mam wcale ochoty, z Tobą rozmawiać! Nie, po naszej ostatniej superwizji! Jak mogłaś mi, w ogóle, coś takiego zasugerować?! Ja - hazardzistką! Święci Pańscy! Przecież wiesz, że chodzę tam tylko dla Stefana! Ale NIE! - Ty i te Twoje sztywne, psychologiczne założenia! Wszyscy, którzy piją, to alkoholicy, wszyscy, którzy grają, to hazardziści! TAK? I wszyscy, jak te kiszone ogórki! - Najlepiej wrzucić do jednego słoika! Ja mam Cię dosyć, Bożena! Ja mam poważniejsze problemy, w tym momencie! Klientka mi tu zeszła prawie  - ledwie żyje! Musiałam wzywać żołty ambulans, z sześcioma ratownikami medycznymi, w odblaskowych, wściekłopomorańczowych, kurtkach! - Czy mogę wejść, Koleżanko? Przychodzę, w sprawie służbowej. Chodzi NASZĄ WSPÓLNĄ KLIENTKĘ. Zaginęła. - Nie zaginęła, tylko nie przyszła! I już do Ciebie więcej nie przyjdzie, Bożena! Bo ona ma  po prostu, po dziurki w nosie, Twoich wyliczanek, na temat jej Ojca! Poza ...

Zapis sesji nr 11.

- A co tu się stało? Dzień dobry! - Ładnie? Dla Pani zrobiłam - specjalnie! Żeby tak tu było rodzinnie! Pani i Tata, Tata i Pani! Wszędzie WY RAZEM, tacy piękni i młodzi! Pani 13, Tata 33 - Całe dzieciństwo Wasze! Tak stylowo i romantycznie. I przemalowałam na biało, żeby nie było, że za bardzo, naciapane. - Romantycznie... Mhm... No powiem Pani... Popłynęła Pani... No ładnie. Dziękuję. (Brakuje tylko linki z pętlą, na środku, pod jej stylowym i romantycznym sufitem...) - No. Tu, nad kanapą, jest Pani: Super-Córka, ze swoim Super-Tatą, kiedy jeszcze była Pani taka leciutka, jak piórko, że Tata biegał, z Panią na plecach. Tam, z boku, na ścianie, ma Pani siebie i Tatę, jak czytacie sobie bajki o słoniach. - Mhm... - A tam wyżej: Tata Panią uczy latać. No, bo przecież nauczy Panią latać! Na pewno, Pani Olu! Ja byłam, u mojej, znajomej tarocistki i Ona powiedziała, że Pani Tata, to jest taki na pół. A tam, o - tam idziecie, po plaży, w Juracie. - Na pół? (Ona jest niesamow...

Zapis sesji nr 10 (lojalnościowej)

- Juuż! Lecę! Momencik! Proszę przestać pukać nogą! Dzwonki działają! Już, już, sekundeczka! ( Otwieraj te drzwi, Kobieto...Bo sobie poparzę palce, przecież...) - O. Dobry wieczór. Ładny szlafrok... (Jak?? No jak można sobie kupić taki ohydny szlafrok, w takie ohydne kwiaty?!) - Pani Ola?! Co Pani tu robi? - No bo... Ja chciałam... O, proszę... Tu dla Pani kawa z McDrive - na zgodę... Tak jakoś...niefortunnie wyszło... Nie byłam w formie... Nie to, że Panią, od razu, lubię, czy coś...Po prostu: w końcu byłam na obiedzie, a kawę dawali gratis do burgerów, to wzięłam, ale mogę swoją wylać, żeby Pani się nie bała, że się przywiążę. (No i stoi i się gapi... Pewnie się boi, że jej coś dosypałam...) - A. Proszę, proszę! Zapraszam. Może Pani zdjąć nawet buty, dam Pani hotelowe laczki, bo ja mam dużo hotelowych laczków. Można powiedzieć, że zbieram hotelowe laczki, kiedy jeżdżę do hoteli. Proszę. Niech się Pani czuje, jak u siebie. - Dzięki. Nie lubię laczków. Wolę w skarpetkac...

Zapis sesji nr 9

- Odezwie się Pani do mnie dziś? Czy mam tak siedzieć bezczynnie, a Pani mnie będzie lustrować, w nieskończoność..? ( Wpadła w jakiś letarg chyba... Może Ona ma CHAD? Wczoraj latała, z dmuchawą do liści, dzisiaj, po prostu, katatonia...!) - HALO?! - OCH! Wystraszyła mnie Pani! Kiedy Pani tu weszła, w ogóle?! - Siedzę już tak, od pół godziny, jakby Pani nie zauważyła... - Pani Olu, to wszystko przez tego krupiera... Tak się zamyśliłam...No, ale już, już! Wracamy na Ziemię!  Czy, może, jest jakieś pytanie, które chciałaby Pani, żebym Pani zadała? (No pięknie. Teraz mam sobie sama wymyślać pytania...) - Hmm. Nie wiem... Może: Co teraz czuję? - O! Znakomite pytanie! Sama je Pani wymyśliła? Pani, to tak, umie czasami... takie rzeczy wymyślać! - W genach mam... Po Ojcu... -  No dobrze. To: co Pani TERAZ czuje, Pani Olu? - Smutek. Tęsknotę i bezsilność. I pustkę. A i jeszcze ból. - Mam Ibuprom sprint caps, bo był w promocji, to kupiłam więcej. Może Pani chce? ...

Zapis sesji nr 8.

- Ale duchota dzisiaj... Przepraszam za spóźnienie! Zepsuła się moja dmuchawa do liści i zasiedziałam się w ogrodzie,  no, ale.. już jestem! I widzę, w Pani oczach beznadziejność, po prostu! Czy dobrze widzę? Jak on tak Panią zdradza i zdradza, to niech Pani tez go zdradzi, a nie płacze po nocach! Albo niech Pani idzie na automaty i sobie też wygra pieniądze! Ja ostatnio wpadam do kasyna, na ruletkę i black jacka... I powiem Pani...jeden taki krupier...szalenie mi się podoba! Taki wysoki, w okularach. O! Podobny trochę do Chestera Benningtona! No naprawdę...A ten Pani Mąż jest bezlitosny.... A co tak Pani dziwnie na mnie patrzy? Pani nie lubi ruletki? (Nie no...ja oszaleję, z tą Babą...)  - Proszę sobie tam zajrzeć, jakby Pani mogła, do tych swoich szpargałów i przeczytać najpierw; jak mam na imię i co mi dolega, dobrze? Ja się nigdzie nie spieszę, także - na spokojnie...  - Ojej! Rzeczywiście! Przepraszam, za to niedopatrzenie. Czy może Pani, na momencik, wyjść i w...

Zapis sesji nr 7.

- Dzień dobry... No ja się zapoznałam z literaturą, którą mi tu Pani przysłała, zamiast przybyć osobiście -nie wiem, co to za dziwne metody wysyłania, do swoich terapeutów cytatów o samobójstwach, przez internet, ale no.. może to wynik edukacji z tamtym Panem... (Podobnie dziwne, jak telefony o 5:40 i przywożenie soków z działki, ale ok...) - Jakiej edukacji? My, z Ojcem, przez internet, nie pracowaliśmy! My się przez internet lubiliśmy. Tata mi wysyłał Ulicę Sezamkową, Boba Marleya i Pippi Pończoszankę, a ja Jemu wysyłałam, pełne uwielbienia, lub też czasami pełne sprzecznych uczuć, elaboraty o wszystkim. Czasami traktowałam Go też jak worek treningowy, bo od Niego akurat odbijało się wszystko! To chyba nie jest forma edukacji? - No dobrze, dobrze...Już niech się Pani nie rozkręca, bo zaraz znowu mi tu Pani będzie płakać, a nie byłam jeszcze na zakupach i nie mamy chusteczek... Chciałam Pani oznajmić, że udało mi się Panią, Pani Olu, zdiagnozować. Czy jest Pani, może, zainteres...

Zapis sesji nr 6.

-Pani Olu? "Obok studni znajdowały się ruiny starego kamiennego muru. Gdy wracałem następnego wieczora od pracy, z daleka zauważyłem Małego Księcia siedzącego na murze, ze zwieszonymi nogami. Słyszałem jak mówił: - Więc nic sobie nie przypominasz?... Miejsce niezupełnie się zgadza... Ktoś mu na pewno odpowiadał, ponieważ znów posłyszałem jego głos: - Ależ na pewno! Data się zgadza, lecz miejsce nie... Zbliżałem się do muru. Przyspieszyłem kroku. Ciągle jeszcze nikogo nie widziałem ani nic nie słyszałem. Tylko Mały Książę znowu komuś odpowiadał: - Oczywiście. Zobaczysz, gdzie zaczyna się mój ślad na piasku. Poczekasz tam na mnie. Będę tej nocy. Byłem o dwadzieścia metrów od muru, jednakże w dalszym ciągu nic nie widziałem. Po chwili ciszy Mały Książę dorzucił: - Czy masz dobry jad? Czy jesteś pewna, że nie będę długo cierpiał? Zatrzymałem się ze ściśniętym sercem, lecz ciągle jeszcze nic nie rozumiałem. - Teraz idź sobie - powiedział - chcę zejść! Spuściłem wzrok do p...